Informacje5 października, 13:23,

Paraliż w płockim pogotowiu. List otwarty ratowników medycznych do dyrektor WSPRiTS Lucyny Kęsickiej

Paraliż w płockim pogotowiu. List otwarty ratowników medycznych do dyrektor WSPRiTS  Lucyny Kęsickiej
foto: archiwum redakcji

"Gdyby nie Nasze poświęcenie i tak jak w wielu przypadkach, praca po 400 godzin miesięcznie, system Państwowego Ratownictwa Medycznego upadłby już dawno temu" - czytamy w oświadczeniu medyków

Od piątku (1 października br.) ratownicy medyczni zatrudnieni w w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego w Płocku przystąpili do ogólnopolskiej akcji protestacyjnej. W dniu dzisiejszym na łamach Tygodnika Płockiego wystosowali list otwarty do dyrektor WSPRiTS Lucyny Kęsickiej.



"Szanowna Pani Dyrektor,

My, Ratownicy Medyczni zatrudnieni w WSPRiTS w Płocku, ale przede wszystkim mieszkańcy miasta Płocka i okolic, nawołujemy do niezwłocznego spotkania z przedstawicielami Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego. Paraliż panujący w strukturach lokalnej placówki świadczącej usługi na rzecz systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego wzbudza w Nas wielki niepokój i stwarza zagrożenie dla setek tysięcy mieszkańców tej części Mazowsza.

Sytuacja wymaga jednak kilku wyjaśnień. Przede wszystkim, przedstawia się Nas jako sprawców całego zamieszania, co nie jest zgodne z prawdą. Dyrekcja Naszej placówki doskonale wiedziała o zbliżającej się katastrofie, jednak to My sami zabiegaliśmy o spotkanie, które odbyło się dnia 23/09/21 z Naszej inicjatywy. Na spotkaniu omówiliśmy palące problemy, wysłuchaliśmy strony Dyrekcji, nie mogliśmy przystać jednak na przedstawione Nam warunki. Po upływie siedmiu dniu, Pani Dyrektor Lucyna Kęsicka skontaktowała się telefonicznie z jednym z Naszych przedstawicieli, wycofując się z przedstawionych wcześniej propozycji. W związku z tym, podjęliśmy zapowiadane przez Nas wcześniej kroki i w dniach 01/10/21 – 10/10/21 odmówiliśmy współpracy z WSPRiTS Płock. Mamy do tego prawo jako Ratownicy zatrudnieni w oparciu o umowę cywilno-prawną (czyli zwykli podwykonawcy) i jest to zgodne z podpisanymi przez Nas kontraktami.

Dziś mija piąta doba, w której nie pełnimy dyżurów w Zespołach Ratownictwa Medycznego w mieście Płocku i licznych powiatach. Wczorajszej nocy, nie wyjechał żaden z Zespołów w rejonie miasta Płock oraz powiatów sochaczewskiego, wyszogrodzkiego i gminy Gąbin. Pomimo to, Pani Dyrektor Lucyna Kęsicka nie widzi problemu i nawet nie próbuje spotkać się ze środowiskiem lokalnych Ratowników. Co więcej, w opublikowanym w dniu wczorajszym wywiadzie, Dyrekcja broni się i twierdzi, że rozdysponowuje Zespoły zgodnie z możliwościami. Nie jest to prawdą, gdyż relokacja Zespołów leży w kompetencjach Centrum Powiadamiania Ratunkowego, nie Dyrekcji. Ponadto, alokacja Zespołów z rejonu Sierpca i Gostynina, czyli przeniesienie ich do miasta Płocka, ogranicza mieszkańcom tych powiatów dostęp do pomocy w stanach zagrożenia zdrowia i/lub życia.

Pani Dyrektor Lucyna Kęscika wytyka Nam również żądane przez Nas stawki. Tak, to prawda, że żądamy stawek oscylujących w granicach 60 – 70 zł/brutto, ale chcielibyśmy wytłumaczyć dlaczego interesuje Nas taka kwota: musicie Państwo pamiętać, że opisywana powyżej stawka, jest kwotą brutto, a co za tym idzie około 30% tej sumy należy odliczyć na ZUS i podatki, a jak wiemy „Nowy Ład” tylko zwiększy koszty prowadzenia działalności gospodarczej jako podwykonawcom zatrudnionym w oparciu o umowy cywilno-prawne, nie przysługuje Nam urlop, zwolnienie lekarskie, nie obowiązują Nas również przepisy prawa pracy mówiące o tygodniowych normach czasu pracy jako Ratownicy Medyczni jesteśmy zobowiązani do ciągłego weryfikowania swojej wiedzy na szkoleniach i zdobywaniu punktów edukacyjnych, koszty tego typu szkoleń, to kilka tysięcy złotych za jeden kurs, które ponosimy z własnej kieszeni odzież ratownicza jest bardzo droga, komplet całoroczny kosztuje ponad 2000 złotych, a środki dezynfekcyjne stosowane w czasie pandemii bardzo szybko niszczą odzież zmuszając Nas do ponoszenia dodatkowych kosztów, których WSPRiTS Płock nie pokrywa w dobie pandemii, gdy jeden z Nas zostanie objęty kwarantanną/izolacją, to niezależnie od jej czasu trwania (znamy przypadki kwarantann trwających 6 – 7 tygodni) nie otrzymujemy żadnego wynagrodzenia

W związku z powyższymi argumentami uważamy, że żądne przez Nas kwoty nie są wygórowane. Problemem nie są jednak jedynie pieniądze. Gdyby nie Nasze poświęcenie i tak jak w wielu przypadkach, praca po 400 godzin miesięcznie, system Państwowego Ratownictwa Medycznego upadłby już dawno temu. Nie jest to jednak sytuacja komfortowa ani dla Nas, ani dla pacjentów. Nie oszukujmy się, praca w takim wymiarze godzin, nie pozwala na pełną efektywność zwłaszcza w sytuacjach pracy pod presją czasu, którego tak często brakuje Naszym pacjentom.

Problem nie dotyczy jednak tylko Nas, Ratowników kontraktowych, ale również pracowników zatrudnionych w oparciu o umowę o pracę. Kilka dni temu, jeden z pracowników został zmuszony do złamania Prawa Pracy i podjęcia dyżuru w wymiarze 24 godzin na dobę. Mobbing nie jest niestety niczym nowym w tej placówce, tego typu niepotrzebna presja wywierana jest na pracownikach od bardzo dawna.

Wracając do kwestii finansowych, przedstawiając Nasze żądania, Pani Dyrektor Lucyna Kęsicka zapominała wspomnieć o sytuacji finansowej WSPRiTS Płock. Zysk za rok kalendarzowy 2020 wyniósł ponad 1,7 miliona złotych. Pani Dyrektor Lucyna Kęsicka kilkukrotnie podkreślała, że jest to zysk sztuczny, wygenerowany przez darowizny otrzymane przez WSPRiTS Płock. Miały to rzekomo być środki ochrony indywidualnej, środki dezynfekcyjne i tym podobne, dlatego też nie można było przeznaczyć tych pieniędzy na wzrost wynagrodzeń. Ten tzw. sztuczny zysk, nie przeszkadzał jednak w przyznaniu Pani Dyrektor Lucynie Kęsickiej 40 000 zł nagrody za rok 2020, mimo iż jak sama twierdzi, rok 2021 wygenerował już stratę na poziomie 800 000 zł.

Reasumując, My, Ratownicy Medyczni prosimy o interwencję w sprawie zaistniałej sytuacji wszystkich zainteresowanych. Powyższe pismo przesyłamy nie tylko do lokalnych dygnitarzy, ale również do Ministra Zdrowia Pana Adama Niedzielskiego oraz Wiceministra Zdrowia Pana Waldemara Kraski, Pana Premiera Mateusza Morawieckiego oraz Wojewody Pana Konstantego Radziwiłła i Marszałka Adama Struzika. Ten dokument wysyłamy również do wszystkich lokalnych mediów, ponieważ uważamy, że obywatele i mieszkańcy mają prawo wiedzieć o sytuacji panującej w WSPRiTS w Płocku i o zagrożeniach z niej wynikających. Jako mieszkańcy miasta Płocka oraz sąsiednich gmin i powiatów, mając na uwadze bezpieczeństwo Nas wszystkich, Naszych rodzin i bliskich oraz wszystkich mieszkańców Naszego regionu, deklarujemy że niezwłocznie powrócimy do pełnienia dyżurów w przypadku porozumienia z Panią Dyrektor Lucyną Kęsciką. Jeżeli takie porozumienie nie zostanie zawarte, będziemy zmuszeni do eskalacji Naszych działań".

Ratownicy Medyczni zatrudnieni w WSPRiTS Płock.

autor/źródło: Redakcja

Podobało Ci się? Udostępnij!

Napisz komentarz

Komentarze

Nemo, 7 października
Ludzie są głupi, zawistni i oczy im się otwierają jedynie w sytuacji własnego zagrożenia. Sformułowania typu "ja na was płacę podatki", "nie pasuje do kostki brukowej wyp..." to są słowa ułomów mentalnych. Ratownicy płacą często dużo wyższe co do sumy podatki, niż przeciętny źle im życzący "zjadacz chleba". A z całym szacunkiem dla brukarzy, czy brukarz umie uratować życie? Jesteśmy narodem nastawionym za bardzo roszczeniowo, najlepiej opisuje to "Modlitwa Polaka" z "Dnia Świra". Nie potrafimy cieszyć się szczęściem innych i ich pomyślnością, która pośrednio może dobrze oddziaływać na nas. Zawsze tego, kto ma lepiej (nawet w sennym widzie lub po wódzie rojeniu) - trzeba zniszczyć. Skąd ta nienawiść dla bliźniego, szczególnie nieść mającego pomoc w sprawach arcyważnych? Nie widzicie i nie wiecie, jak ci ludzie wypruwają flaki i często "chodzą na rzęsach", to głupio nie komentujcie. BTW - czy ktoś był choćby 24 godziny w pracy i to z mega stresem? Że nie wspomnę już o np. 72. godzinach, bo raczej wszyscy wymiękną. A Ratownik Medyczny czasem musi tyle w "ciągu" pracować...
Jmr, 6 października
Nawet nie wiesz jak przeszkadzało 400 godzin w ambulansie z czego 300 w kombinezonie bez jedzenia ,picia ,itd.
wróciłem, 5 października
W języku kulturalnych ludzi brak słów aby komentować takie wpisy jak podatnika. Jednak spróbuję. Czy podatnik wyobraża sobie warunki pracy z chorymi w czasach pandemii? Czy wliczył ryzyko zakażenia bliskich pracowników służby zdrowia? Stres jaki im towarzyszył? I teraz niech pomyśli - ile rząd PiS zmarnował pieniędzy na leni, nieuków, chybione "inwestycje" typu np. respiratory od handlarza bronią, i kupowanie głosów w kolejnych wyborach. Jeśli rozdaje się pieniądze różnym "suwerenom", rodzince zatrudnionej w spółkach skarbu państwa, to trzeba płacić za ciężką pracę. I na koniec. Jeśli żałujesz, zatrudnij si ę w szpitalu.
Dodaj ogłoszenie