Nieoczekiwany atak radnych PiS na projekt Wielokulturowego Gostynina. Kto zdradził i z kim nie warto rozmawiać?
Jednym z punktów obrad Rady Powiatu Gostynińskiego w czwartek 31 sierpnia 2017 r. było wyrażenie zgody na umieszczenie tablicy w ramach realizacji projektu z budżetu obywatelskiego 2017 r. „Wielokulturowy Gostynin”, który głosami mieszkańców oraz przy zgodzie władz miasta został wybrany do realizacji w tym roku.
O co chodzi w tej sprawie? Jedna z dziesięciu tablic, która przedstawia historię Gostynina jako miasta złożonego z obywateli wielu kultur i nacji, którzy zapisali się w historii grodu, ma stanąć na terenie Liceum Ogólnokształcącego. Do tego niezbędna jest zgoda władz powiatu – konkretnie radnych – na użyczenie nieruchomości pod zamontowanie tablicy. W tej sprawie na sali obrad występował Piotr Syska, jeden z pomysłodawców projektu.
Wydawać się mogło niby sprawa błaha, nie powinno być najmniejszych problemów w uzyskaniu zgody od radnych, jednak nie o samą tablicę a o jej treść oburzyli się nieoczekiwanie radni Prawa i Sprawiedliwości. W gostynińskiej radzie powiatowej zasiada ich czterech : Marian Pagórek, Adam Waloch, Paweł Pilichowicz oraz Wiesław Wojtalewicz, na czwartkowych obradach obecni byli dwaj pierwsi.
Wspomniani radni, według naszych ustaleń, oburzyli się, iż treść zbyt bardzo nawiązuje do różnorodności kulturowej, zwłaszcza żydowskiej, która stanowiła bardzo dużą cześć społeczeństwa Gostynina. Jeden z radnych miał skomentować to w ten sposób, że „Tatarzy, Ormianie i Gruzini” to jedyne nacje, jakie nie zdradziły Polaków, oraz że w treści nie ma słowa o rdzennie polskich i chrześcijańskich fundamentach społeczności, zamieszkującej Gostynin.
Sam Piotr Syska na portalu społecznościowym opisał sytuację w osobie trzeciej:
„Scena pierwsza
Posiedzenie rady powiatu w Gostyninie. Mieszkaniec zabiera głos w sprawie realizacji pewnego projektu. Krytyczne uwagi zgłasza jeden z radnych. Mieszkaniec próbuje się do nich ustosunkować. Wtedy głos zabiera inny prominentny działacz partyjny (akurat z PiS). Stwierdza, że nie warto dyskutować, bo, tu cytat: "nie ma z kim".
Scena druga
Za chwilę ów radny wychodzi z sali posiedzenia rady powiatu. Mieszkaniec też już skończył swoją prezentację i może wyjść, zresztą jest przecież tylko zwykłym obywatelem, z którym nie warto rozmawiać. W dodatku, zdaje się, jest wrogiem ideologicznym: "którego poglądy wszyscy znamy". Mieszkaniec i radny spotykają się przed budynkiem starostwa. Radny rozmawia przez telefon - zdaje się, że dzwonił ktoś ważny. W rozmowie pojawia się określenie "tak, panie pośle". Mieszkaniec odczekał, aż radny skończy rozmowę i próbował spytać o powód lekceważącego tonu i pogardliwych słów radnego użytych na sali obrad. Radny odpowiada, że "jest na sesji i nie ma czasu".
Zakończenie
Dobrze być radnym. To coś ważnego. Ma się władzę i pozycję. Ale jeszcze lepiej być przyzwoitym człowiekiem.
Mieszkaniec nie wiedział, że jest taki popularny i że "wszyscy znają jego poglądy". Dobrze, że radny mu to uświadomił.”
W dyskusję włączyła się także Magdalena Sikorska, od lipca Powiatowy Rzecznik Osób Niepełnosprawnych: - Daję "serduszko" za ostatnie zdanie. Na resztę pozostaje spuścić zasłonę milczenia ze wstydu... Panie Piotrze, bardzo mi przykro, że musiał Pan być na sesji sam i sam się narażać na ignorancję "półbogów" radnych. Bo może jedynie w "grupie siła", chociaż obawiam się, że i to by nie zadziałało..
Ostatecznie radni wyrazili zgodę na użyczenie nieruchomości.
Do tematu wrócimy.
Podobało Ci się? Udostępnij!





