Franio ma moc, Gostynin ma moc
Tak, tak Gostynin ma moc. Może mamy inne poglądy, inne spojrzenie na sprawy naszego miasta, może różnimy się w wielu kwestiach ale jednak coś nas połączyło… to sprawa małego Frania.
Ja do tej pory nie wiedziałam aż tak wielkiej mobilizacji, tak wielkiej chęci niesienia pomocy wśród mieszkańców Gostynina.
Na pewno nie było osoby w naszym mieście, która by o małym Franiu nie słyszała, a w pomoc prawdopodobnie włączyli się wszyscy mieszkańcy Gostynina.
Jestem pod wielkim wrażeniem. Akcje, koncerty, mecze, licytacje. Istne szaleństwo.
Kiedy usłyszałam o Franku po raz pierwszy i o kwocie, którą trzeba zebrać powiem kolokwialnie - zdębiałam. Pomyślałam, że to niemożliwe w tak krótkim czasie. A jednak…są jeszcze na świecie rzeczy, które mogą pozytywnie zaskoczyć.
Mieszkańcy spontanicznie włączali się, organizowali mecze, zbiorki w szkołach, przedszkolach, w kościołach, pisali maile do osób publicznych, celebrytów, zdobywali gadżety na aukcje. W tym miejscu wielki ukłon w stronę p.Magdaleny Przybysławskiej i Iwony Szczęsnej - ogarnąć te wszystkie internetowe licytacje – chapeau bas.
Naprawdę miło obserwować zainteresowanie sprawą Franka, setki udostępnień na portalach społecznościowych, tysiące wyświetleń artykułów o Franiu. To bardzo ważne, że mieszkańcom Gostynina tym na miejscu i poza granicami kraju, los Frania nie był obojętny.
Pisać można byłoby wiele ale fajnie jest mieć świadomość, że na Gostynian można liczyć.
Przekonał się o tym Franio.
Brawo My.
Podobało Ci się? Udostępnij!




