Dawno, dawno temu...
W pewnym państwie, które już nie istnieje uczono młodych ludzi pewnych zasad i wartości moralnych, które miały być trwałe i niepodważalne. Uczono, że jeżeli człowiek składa jakiekolwiek obietnice, to jego obowiązkiem było je dotrzymać i wypełnić. Chyba, że nie był człowiekiem honoru.
Człowiek honoru, człowiek uczciwy, człowiek odpowiedzialny nie składał obietnic, których nie był w stanie zrealizować, których nie zamierzał zrealizować, o których wiedział, że nie da się zrealizować w całości albo wcale.
Człowiek honoru nie wypierał się własnych słów, nie zasłaniał się tym, że chciał dobrze, ale inni mu w tym przeszkadzali, że został źle zrozumiany, że to co powiedział zostało wyrwane z kontekstu, że ktoś przekręcił jego słowa. Człowiek honoru potrafił przyznać, się do winy, do błędu, nie zrzucał winy za własne błędy i pomyłki na innych czy nieszczęśliwy zbieg okoliczność.
Ale to było w państwie, którego już nie ma, a może nigdy nie było?
Może ktoś wymyślił te wartości by tumanić naiwniaków i głupców. Może wymyślił te wartości po to, by osiągnąć określone korzyści. I materialne, i polityczne, i prestiżowe. Może wymyślił te wartości by tumanić, ogłupiać i wykorzystywać maluczkich.
W starożytności, gdy cesarz Rzymu chciał zdobyć przychylność tłumów rozdawał hojną ręką żywność i pieniądze. I tak potem to sobie odbił na wyższych podatkach i daninach. Składał wobec tłumu obietnice dla wszystkich korzystne i atrakcyjne, a gdy osiągał określony cel, to wcale ich nie realizował albo połowicznie. Wszystkie swoje oszustwa wobec ludzi oraz niedotrzymywanie złożonych obietnic uzasadniał wyższą racją stanu i likwidował swoich przeciwników obarczając ich winą za niedotrzymane deklaracje w ramach organizowanych dla plebsu igrzysk.
Ale to było w starożytności.
W pewnym państwie, które już nie istnieje szerzyło się kolesiostwo i koleżeńskość oraz wspólnota partyjna w zakresie obsadzania stanowisk, jak również w rozdawaniu profitów dla biernych wiernych. W tym państwie ustanawiano prawo nie w interesie narodu, ale w interesie partii w celu zagwarantowania trwałości i utrwalania władzy na rzecz partii rządzącej.
Jak to dobrze, że to przeszłość.
Andrzej Szymkiewicz
Podobało Ci się? Udostępnij!




