Damy Radę
Ukazywanie niewygodnych faktów zawsze kosztuje, liczyłem się z tym od zawsze. Kiedy zacząłem ujawniać pierwsze ukrywane wątki dotyczące działalności burmistrza Włodzimierza Śniecikowskiego wiele osób mnie przestrzegało – często słyszałem pytania typu ”po co to robisz?”.
W ciągu kilku ostatnich lat wysłałem kilkadziesiąt zapytań do Urzędu Miasta w Gostyninie. Zapytania dotyczyły Term Gostynińskich, zamiany działek, przetargów, pracowników urzędu i wiele innych spraw.
Publikacje tematów zapytań odbywały się na stronie ówczesnego lidera Platformy Obywatelskiej w Gostyninie, co skończyło się jak pamiętamy słynną Rezolucją. Później publikacje odbywały się na stronie www.platformagostynin.pl, www.referendumgostynin.pl i www.inicjatywadlagostynina.pl.
W efekcie doczekałem się nawet próby zwolnienia mnie z pracy. Mój pracodawca odebrał telefon od tajemniczej osoby, która bardzo niepochlebnie wypowiadała się na mój temat i grożącym tonem żądała mojego zwolnienia.
Daliśmy radę. „Daliśmy” bo współpracowałem z wieloma osobami, którym zależało na ujawnianiu prawdy i uczciwym Gostyninie. Nazwisk tu nie będę wymieniał ale z wieloma osobami jestem teraz na bakier, taka jest polityka, zawsze tak sobie to tłumaczyłem. Nie wszyscy muszą mnie lubić.
Nastał nowy burmistrz i nie dziwcie się, że go krytykuje. Może nie znaliście Pawła Kalinowskiego osobiście ale ja go poznałem. Bywałem na radach, współpracowaliśmy przy organizacji Referendum. Szczerze powiedziawszy, żeby nie jego otoczka rodzinna i jego partia nigdy by nie został radny miejskim, nie mówiąc już o Burmistrzu Miasta Gostynina.
Od pewnego czasu również i jemu zadaje pisemnie niełatwe pytania. Dlaczego? Bo interesują mnie fakty. Nie interesują mnie pisane przez radców prawnych, redaktorów i pracowników UM oświadczenia, publikowane na stronie urzędowej czy na profilu społecznościowym burmistrza.
Wydumana treść, obudowana sformułowaniami prawnymi, to w zasadzie nicość. Bo na pytania do burmistrza kierowane przez redaktora z telewizji kablowej dotyczące np. Term redaktor musiał odpowiadać sobie sam.
Efektem mojej dużej aktywności w dociekaniu prawdy jest nagonka na mnie i moją żonę – obecnie Radną Miejską.
Wielu osobom nadepnąłem na odcisk wyciągając temat nepotyzmu w Gostyninie. Ten wątek zapewne nigdy by nie ruszył gdyby nie kłamliwe słowa dotyczące mnie i mojej żony, jakie padły z ust Sekretarz Miasta Hanny Adamskiej na spotkaniu między radnymi a pracownikami Urzędu Miasta.
Wyszło jak wyszło, Ja pytałem o nepotyzm, odpowiedź otrzymałem. Już sama Pani Sekretarz we własnym sumieniu rozstrzygnie czy na pewno nie było jej ingerencji w załatwieniu stażu siostrze. Ja do tego tematu już nie będę wracał.
Tym sposobem naraziłem się również rodzinie Adamskich. Kto by teraz uwierzył w to, że jeszcze przed wyborami proponowałem p. Andrzejowi Adamskiemu start z listy IdG do Rady Miasta.
Teraz puenta do osób, które mnie jeszcze nie znają: Pięciu Adamskich, pięciu Kalinowskich, pięciu Śniecikowskich i stado dzikich, żądnych krwi hejterów razem wziętych nie zmieni mojego podejścia do spraw dotyczących Gostynina.
Będę pytał i będę dociekał. Będę o tym pisał i będę to publikował. Burmistrzu mścij się, wszczynaj postępowania wobec mojej żony, mnie i Bóg wie kogo jeszcze. Tymi samymi metodami działał również Twój poprzednik. Ja Dam Radę, a Ty…?
Burmistrzu, Mieszkańcy Gostynina potrzebują pracy i uczciwości a nie oświadczeń, które w ich życiu nic nie zmieniają.
Roman Augustyniak
Podobało Ci się? Udostępnij!




